Joseph Joestar x Caesar A. Zeppelin

 

Wesele cz. 1\2



Można by było się tego spodziewać, jednak każdy był pewny, że sam Ceasar odmówi, mówiąc, jaki to głupi pomysł. Zaskoczył ich jednak fakt ( Lisa Lisa oraz Suzi Q ), że przystał na ten pomysł. Brązowowłosa mogła jedynie patrzeć z daleka, będąc w swojej galowej, dopasowanej sukni. Była zaskoczona tym planem, ale czekała cierpliwie, gdy obserwowała każdego z otoczenia. Joseph ubrał się specjalnie w różową sukienkę, by móc wtopić się w tłum. Jego mocny makijaż nieco zmienił jego twarz. Przynajmniej chociaż trochę, jednak dobrze zbudowane ciało zdradzało nieco jego płeć. Musiał choć trochę spróbować zmylić wroga, bo Josepha zapamiętał bardzo dobrze, a widząc to, może zaatakować w inny, ostrożniejszy sposób. Jednak powinni szybko go złapać bez ofiar.

Niższa blondynka obok mistrzyni patrzyła zaskoczona w swojej nieco krótszej bufiastej sukience. Nie mogła uwierzyć, to co widzi.

- Caesar ~ Pamiętaj, że jestem damą... Lepiej trzymaj mnie za rękę — zwrócił uwagę, gdy mówił nieco cieńszym tonem, chcąc spróbować udawać żeński głos. Brzmiało to naprawdę komicznie, jednak blondyn nie zamierzał się z tego śmiać, wręcz przeciwnie! Zirytowany spojrzał się na uśmiechniętą twarz Josepha, gdy na jego głowie pojawiła się żyłka wpierdolka. Przyjaciel machał swoją ręką przed twarzą zirytowanego Włocha, by ją delikatnie ujął tak, jak mu powiedział.

- Po co? - zapytał przez zaciśnięte zęby. Czuł, że jak to zrobi, zostanie poniżony, że w taki sposób dotyka niebieskookiego.

- Mogę potknąć się o schodek, a będąc damą ten, upadek może być dla mnie śmiertelny — wzruszył ramionami, jakby to było oczywiste, a mężczyzna obok w białym garniturze westchnął.

Nie zamierzał mu dogryzać ani stwarzać niepotrzebnych komplikacji przez jego beznadziejne zachowanie. Chciał pokazać swój pełen profesjonalizm, w tym, co robi. To nie są przelewki, są na ślubie (Imię), na której ponoć może czyhać niebezpieczeństwo, a skoro ona była przyjaciółką Lisy Lisy, mogła liczyć na ich pomoc. Delikatnie ujął jego dłoń, gdy prowadził to po schodach, jednak widząc zwycięską twarz swojego przyjaciela, ścisnął nieco jego rękę.

- auć! Caesar! - jego stercząca grzywka pod wpływem szybkiego ruchu, poruszyła się. - Traktuj mnie tak samo, jak te swoje inne kobiety — powiedział, gdy zmarszczki brwi sam poirytowany zaczepką, że strony Zeppeli'na - Pamiętaj, kim teraz jestem! - chyba na prawdę się wczuł lub chciał dopiec mężczyźnie obok. Joseph to utrapienie.

Blondyn jedynie w większym zirytowaniu przekręcił oczami, gdy zaczął topić się w tłumie gości wraz ze swoim przyjacielem. Cóż... Wesele było naprawdę ogromne, jak i całą sala. Wyglądała jakby wzięty z jakiegoś filmu historycznego, cały pokój przypomniał jak sala balowa z XVIII wieku. Po bokach znajdowały się długie stoły pokryte jedwabiem, gdy na nim stały przeróżne smakołyki z górnej półki. (Imię) była dość zamężną kobietą po trzydziestce, która mimo coraz starszego wieku nadal wyglądała bardzo atrakcyjnie. Była naprawdę miła oraz życzliwa. Pochodziła z (nazwa kraju), właśnie dziś ożeniła się ze włoskim mężczyzna — Antonio. Był też niczego sobie, jego brązowe włosy na żelu (dając im połysk) były dobrze zaczesane do tyłu. W tych czasach to było bardzo modne i eleganckie. Jego zielone oczy patrzyły przenikliwie po całej sali, gdy jego dobrze dopasowany granatowy smoking świetnie opinał się o jego dobrze zbudowane ciało. Panna (Imię) miała obecnie lekki makijaż, by jedynie podkreślić atuty twarzy. Jej włosy były splecione w luźny kok, który został przyozdobiony żywymi białymi różami. Na jej smukłym ciele była śliczna, biała, długa suknia ślubna. Bardzo skromna, ale właśnie to ujęło każdego na sali. Pomimo swojego bogactwa nie obnosiła się z tym. Zawsze potrafiła z minimalizmu stworzyć coś pięknego. Po raz kolejny to udowodniła. Teraz na swoim ślubie oraz weselu.

- hahah! Przyćmiewam nawet samą pannę młodą! - stwierdził cicho, zadowolony z siebie Joseph. Na jego pomalowanych ustach pojawił się ogromny uśmieszek, gdy porównywał jej strój do swojego. Caesar jedynie niezauważalne nadepnął mu na stopę, przez co obcas lekko chrupnął pod jego naciskiem.

- Auć!

- Zamknij się — rozkazał Włoch, gdy westchnął po raz tysięczny dzisiejszego dnia. Spoglądał na innych gości, poszukując jakiejś podejrzanej twarzy. Jednak każdy wydawał się świetnie bawić, gdy świętowali nową parę młodą. - Lepiej się rozglądaj. Rozdzielimy się na chwilę by... - nagle zaatakowała ich para starszych ludzi, którzy uśmiechali się do nich bardzo przyjacielsko.

- Witamy was! - starsza Pani przywitała się z nimi, gdy jej mąż stał obok, mając przy tym drewniany kij, by się podpierać. Włosy kobiety były białe, jak śnieg i sterczały z każdej strony pod popielatym różowym kapeluszem z ogromnym piórem. - Jak się Państwo nazywają?

- Josephina i Caesar Zeppelin! - Zanim cokolwiek mógł powiedzieć przyjaciel obok, Joseph z uśmiechem na twarzy już odpowiedział starszej parze. Blondyn obok niego lekko się zarumienił, gdy podał ich nazwiska, jako wspólne. Chwilowo spędzony spojrzał w górę, gdy ponownie zwrócił uwagę na parę staruszków.

- Ooooo jaka słodka para prawda, Robercie? - spojrzała się na swojego schorowanego starca, gdy pokręcił głową z lekkimi drgawkami, zgadzając się z jej słowami. - Josephino, ale panienka ślicznie wygląda! Jednak... Masz podobną budowę ciała do swojego męża — zauważyła nieznajoma, a brązowowłosy machnął ręką, na której miał różową, delikatną rękawiczkę.

- Ohh. Bardzo możliwe pani...

- Elizo

- Elizo, tak. Mój mąż niestety nie nadaje się na mężczyznę w związku, więc ja zaczęłam ćwiczyć i wyrabiać mięśnie, by moc pokazać, kto tutaj rządzi! - sam Joseph śmiał się pary, gdy wymyślał. Także przez swój głos, który stawał sie dość cienki. Dał blondynowi rozbawione spojrzenie, gdy zielonooki miał zamiar go autentycznie zabić. Kobieta wzięła to za najprawdziwszą prawdę, więc prychnęła na znak, że nie wyobraża sobie czegoś takiego. Ceasar czuł się upokorzony, chociaż sam wiedział, że to wszystko to nieprawda. Na dodatek tych ludzi widzi ich pierwszy i ostatni raz, mimo wszystko nie potrafił ukryć tego, że  było to dla niego niezręcznie i zawstydzające.

- a Państwo od jakiej strony..?

- Panny młodej — teraz Ceasar odpowiedział, gdy szarpnął nieco ramieniem swojej "żony" obok. Był na granicy, jakiejkolwiek cierpliwości. I tym dał znać, że kilka słów za dużo i jest prawdopodobieństwo, że może go ukrócić o głowę przy pierwszej lepszej okazji. Jospeh przeszedł niezbyt przyjemny dreszcz i uczucie lekkiej obawy, więc uśmiechnął się do niego zdenerwowany. Na jego rysach twarzy pojawił się wyraz, który mówił " nie bierz sobie tego do serca Ceasar-Chan!". By bardziej okazać skruchę, podniósł ręce lekko do góry w ochronnym geście. Blondyn westchnął, jedynie ignorując go, gdy ponownie spojrzał na starsza parę małżonków.

- ohhh! (imię) Russo jest najbardziej olśniewającą panną młodą, jaką kiedykolwiek widziałam! - stwierdziła uśmiechnięta kobieta — Śliczna kobieta! My jesteśmy od strony pana młodego — chichocze, gdy trzyma za ramie swojego męża, który nie wydawał się za bardzo obecny. Jego grube brwi całkowicie zasłaniały jego oczy, przez co nie było widać czy śpi, czy jednak uczestniczy w tym wydarzeniu, nie tylko ciałem. Jego łysina idealnie odbijała światło żyrandoli nad głowami innych gości.

Ceasar spoglądał na otoczenie, gdy zauważył dziwne zachowanie samego pana młodego — Antonio, który spoglądam się na swoją świeżo upieczoną żonę dziwnymi oczami. Od razu to zaniepokoiło młodego mężczyznę, więc próbował zaalarmować Lisie Lisie, jednak nie widział jej w pobliżu. (Imię) rozmawiała z młodą kobietą, a czterdziestolatek podniósł dłonie do gardła (kolor) włosej z tyłu. Wtedy wiedział, że musi działać.

- Joseph... Josephino! - szarpnął mężczyzna obok, na co spojrzał się na niego dziwnym wzrokiem. - Patrz... - szepnął do jego ucha, pokazując mu dyskretnie palcem na młodą parę. Joseph od razy przybrał inny wyraz twarzy o wiele bardziej poważny i skinął aktywujący swoją falę.

- Przepraszamy, ale musimy iść przywitać się z innymi — blondyn zbył starszych ludzi i szybko wraz ze swoim przyjacielem pobiegli w ich stronę, przeciskając się przez tłum. (Imię) była w niebezpieczeństwie!

Panna młoda śmiała się nadal nieświadoma z zagrożenia, szybko Joseph biegł prosto do pana młodego, by móc go odepchnąć dzięki swojej fali. Ceasar zaczął szukać mistrzyni.

- Lisa Lisa! - zaczął przedzierać się przez tłum, gdy zagubiony próbował znaleźć kobietę. Wtedy można było usłyszeć głośny krzyk, który sprawił, że każdy zatrzymał zdezorientowany. (Imię) obecnie siedziała na podłodze, gdy naprzeciw niej stał Joseph wraz z Antonio, którzy zaczęli bitwę na wzrok.

- Co jest z Tobą nie tak!? - zapytał się zdenerwowany błękitnooki, gdy przyjął postawę do ataku. Jego fala zaczęła mocno iskrzyć, gdy wydobywał jej jak najwięcej, chcąc zadać mocny cios. 


Komentarze

Popularne posty z tego bloga

Fugo Pannacotta x Dying! Fem! Reader

Joseph Joestar x Caesar A. Zeppelin